Już jutro zaczynamy! Jedziemy do Polski małym wypchanym po brzegi samochodem Csaby. Dziś jeszcze ostatnie drukowanie, załatwianie, korekty. I jak na złość jeszcze w biurze nie było internetu.
Na szczeście rozwiązał się nasz największy problem: jak z Budapesztu dojechać do Krakowa inaczej niż się teleportując. Dodajmy- dojechać z czterema rowerami. Jeszcze przedwczoraj scenariusze były czarne. Okazało się że w międzynarodowych pociągach nie można przewozić rowerów! No to genialnie wymyśliliśmy, że może da radę autobusem. Ba! Nawet zadzwoniliśmy, żeby sie upewnić czy można! Można! Ale co z tego skoro w skasowano połączenia w czwartek! Na szczeście z pomocą przyszli rodzice Very, którzy zawiozą ją i część naszej ekipy do Krakowa. Druga część pojedzie z Csabą. Dużo do zrobienia i niewiele czasu na pisanie.
środa, 8 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

oby tylko pogoda Wam dopisała, bo coś u mnie sama kataklizmy :(
OdpowiedzUsuńzdawaj tu pełne relacje!!!
jeszcze raz powodzenia